Gwiazdkowy Trial “O rózgę Mikołaja”

Wspieraliśmy 100% Naturalnymi Gryzakami z naszego sklepu.

Uważam, że genialnym pomysłem było zrezygnowanie z przerwy zimowej. Wchodzenie w sezon po zimowym przestoju zajmuje wszystkim sporo czasu. Część teamów długo dochodzi do szczytowej formy i kiedy są już gotowi, nagle wydarzenia pasterskie przestają się odbywać. Wystarczy spojrzeć na czeski kalendarz, gdzie ostatnie zawody wypadają jakoś na początku listopada i wracają na koniec marca. Wiele osób motywuje termin zbliżających się zawodów, dlatego fakt, że tej zimy praktycznie co miesiąc jest jakieś wydarzenie, bardzo mnie cieszy. Członkowie KPPP zrozumieli jak wiele korzyści daje regularna organizacja imprez, a kalendarz na końcówkę tego roku i początek 2108 zapełnił się terminami.

Ostatnim wydarzeniem w tym roku był właśnie Gwiazdkowy Trial zorganizowany w Owczarni Natolin. Miejsce chyba większości znane, nawet jeśli przygodę z pasterstwem dopiero zaczynają. Odbywają się tam regularnie pasterskie eventy, seminaria itd. Dzięki uprzejmości Janusza Fornala, który udostępnił miejsce, a także dzięki wytężonej pracy organizatorów: Marty Machowiak, Alicji Użarowskiej, Basi Kaczmarczyk oraz Janusza mogliśmy się tam świetnie bawić. Były to jedne z nielicznych zawodów, na których przyjechaliśmy „na gotowe” i mogliśmy relaksować się już od piątku wieczorem w cudownym gronie znajomych.

Sobota

Nie ukrywamy, że największą wadą zawodów zimowych jest pogoda. Nam na szczęście dopisała świetnie i ominęły nas opady, wichry i inne atrakcje tej pory roku, poza zimnem. Kilka warstw ubrań, ciepłe buty i można działać! Owczarnia Natolin ma ten urok, że wszystko jest pod nosem. Z łóżka do łąki minutka, auto pod nosem, ciepła herbata i miejsce do ogrzania się, a po zawodach możliwość zebrania się całą ekipą w pokoju wspólnym.

Teren i owce w Natolinie też chyba większość zna. Łąka z tych mniejszych, górka dająca ciekawe możliwości ustawienia. Owieczki z tych mniej płochliwych, dające w kość psom niecierpliwym.

Sędzią na tych zawodach był Tomasz Nowakowski, zawodnik klasy open , którego osobom odwiedzającym Natolin przedstawiać nie muszę. Tomek zaskoczył nas na tych zawodach ciekawymi parkurami, łamanym fetchem itd. Bardzo fajnie wykorzystał potencjał łąki, by sprawdzić startujących.

W sobotę biegów było więcej, ponieważ dodatkiem, wyczekanym przeze mnie bardzo, była klasa seniorów, czyli psów powyżej 10 roku życia. Kolejność klas była taka: Open, Senior, Dwójki a na koniec najliczniejsza grupa, czyli Jedyneczki.

W klasie open były 4 teamy plus, jak to nazwano, „przedskoczek” czyli Kuba biegnący trening. Parkur był ustawiony tak, że zawodnicy startowali z góry pola a widownia dobrze widziała lift. Fetch łamany, czyli bramka fetchowa ustawiona tak by wyegzekwować dokładne trzymanie linii. Niestety przez to oddalone były shedding ring i pen. Ustawienie to wymuszało puszczanie psa na come bye, by nie zepchnąć ich w stronę gdzie nabierały pędu do ucieczki w znajome, bezpieczne pobliże bramy do owczego domku. Dwie osoby zdecydowały się na puszczenie psa na drugą stronę, co w jednym przypadku skończyło się właśnie ucieczką, a w drugim przekrzyżowaniem outrunu. Tego dnia bezkonkurencyjna była Marta z Roną, dalej uplasował się Krzysztof z Angusem, któremu skończył się czas na singlu. Kolejna była Basia z Lynn z pięknym drivem, a następnie Magda z Yumą, którą czas złapał na dzieleniu.

Następne były przebiegi klasy seniorów. Tutaj były tylko 3 teamy, ale za to wielkie emocje. Biegała Marta z dwoma swoimi seniorami, czyli Avalonem, który 14 grudnia kończy 12 lat i Kee (mama Fly!), która 11 lat kończy 11 marca.  A także Krzysiek z Donem, który listopadzie skończył 11 lat. Seniorzy biegali na zasadach openowych i cudownie było popatrzeć jak się świetnie bawią. To były biegi dla przyjemności i dobrej zabawy przewodników i psów, które, już dawno nie startowały. Fantastycznie było widzieć tak zgrane ekipy, te błyski w oczach.

Kolejną klasą były dwójki, których było w sumie cztery. Pierwszy biegł Kuba z Nessie, a ja tylko po cichu liczyłam, że wyciągnął wnioski z rana i nie puści Nes na away. Wyciągnął J Ładny outrun, średni lift i kilka punktów zgubionych na fetchu, ale bez dramatu. W sumie za OLF 39 punktów. Jednak drive był katorgą i bitwą o trzymanie jakiejkolwiek linii, nie mówiąc już o trafianiu w bramki. Merlak wie, że na trialu może sobie trochę broić, a każde nieposłuchane „lie down” kosztuje zboczenie z linii. Z całego drive’u zostało ledwie 9 punktów. Dłubanie to zjadło też sporo czasu, co skończyło się końcem czasu podczas próby dzielenia. W dwójkach biegła również Marta z Siri, pierwszy raz od wypadku, po którym Siri była przez wiele miesięcy wykluczona z aktywności. Tak jak przypuszczałam, nawet po tak długiej przerwie bez problemu osiągnęła najwyższy wynik. Ogromnie podziwiam, że tak szybko podniosła się po wszystkim, co było związane z leczeniem i jakby nigdy nic pracuje, nie jara się tak jakby żadnej przerwy nie było.

Na sam koniec biegała najliczniejsza grupa, czyli jedynki. Konkurowało ze sobą 8 teamów. Tomasz zmienił parkur, shedding ring był miejscem uspokojenia, a drive był podzielony na together i away.  Kuba był piąty w kolejności z Fly. Nie ma co się tłumaczyć, młoda była wnerwiona, a Kuba we wcale nie lepszym stanie. Powolne owce, których Fly nie znosi plus podkręcający ją close work zrobiły swoje. Nawet z lejka, ostatniej przeszkody poleciały punkty, bo przecież jak stary tak blisko owiec, to trzeba wyleźć ze skóry. Nie był to dramat, ale nie było za co chwalić. Cały czas pracujemy nad tymi elementami, ale widać trzeba bardziej się przyłożyć. Widząc Basie pracującą z Rebą w penie technicznym, widziałam jak ważne jest, by pies radził sobie w ciasnocie i bliskości człowieka oraz owiec. Po pierwszym dniu najlepszy wynik miał Janusz z Megi, następnie Marta z Mojo oraz Laura startująca pierwszy raz z Laddim.

Po przebiegach czekało ciepłe jedzenie i spora liczba równie pastersko pokręconych osób jak my. Nie można się nudzić z tak fajną ekipą. Tematy do rozmów się nie kończą, różnorodność charakterów, zawodów, opinii robi swoje. To jest coś, co w pasterstwie oboje uwielbiamy. To nieduże środowisko, więc nie jest trudno załapać kontakt z każdym.

Niedziela

Tak jak poprzedniego dnia, zaczęło się od klasy open. Zmieniono parkur, zamieniono całkowicie strony. Ambona, z której startowano, została przeniesiona w stronę widowni, owce pojawiały się na górce. Drive był na prawą rękę, przechodził przez a’la mostek rzucony na podmokły rów. Na koniec czekał krzyż maltański. Kuba z Nes biegł treningowo i widać było, że jest bardziej skupiony. Świetny handling, Nes lepiej odpowiadająca na komendy, dobry outrun na away, przejęcie i w końcu dopilnowane linie. Bardzo przyjemnie oglądało się jego przebieg. Zatrzymała go kładka nad rowem, gdzie usilnie próbował przepchnąć owce. Okazało się, że ciężko zobaczyć, czy owce są w dobrym miejscu, a jeszcze ciężej zmusić je, żeby przeszły przez tę przeszkodę. Tu pierwszy, ale nie ostatni raz tego dnia okazało się, jak silne są nerwy i jak mocne klapki na oczach startujących. Mimo kilku okrzyków, by ominął przeszkodę i kontynuował drive, Kuba nie słyszał i nie ogarniał, co się dzieje. Dopiero, gdy Tomek podszedł, skupił na sobie uwagę, Kuba zrozumiał, co i jak i kontynuował przebieg. Mimo dużego stresu przy tej przeszkodzie, dokończył drive i podjął kilka prób dzielenia. Z tym też jeszcze trochę trzeba będzie powalczyć, bo choć merlak już teraz dobrze radzi sobie z nerwami i potrafi sama reagować na ruch owiec, to wciąż niechętnie wchodzi.

Reszta zawodników wyciągnęła wniosek z jego przebiegu i krótko lub nawet w ogóle nie próbowała pokonywać kładki. Owce okazały się łaskawe i dość chętnie współpracowały w krzyżu maltańskim, nie rozłaziły się i nie panikowały. Marta z Roną poprawiły wynik z soboty o punkt i objęły prowadzenie. Magda z Yumą wykręciły dobry wynik i tym sposobem wspięły się na drugie miejsce. Krzysiek z Angusem nie mieli szczęścia i w niedzielę po pięknym outrunie i lifcie trafił się dis. Basia i Lynn też stały się ofiarą nerwów jak Kuba rano. Mimo wszystko Basia zachowała zimną krew i pozwoliła psu zebrać owce i zakończyć sukcesem.

Dwójki miały ten sam parkur i Kubie udało się poprawić błędy dnia poprzedniego. Bardzo dobry outrun i lift, niestety gorszy fetch. Drive tym razem bardziej dopilnowany, co pozwoliło uratować trochę punktów. Kilka prób dzielenia, niektóre dosłownie na styk od przyzwalającego „ok” od strony sędziego. Ładna praca obu stron. Trzeba dalej dłubać, trenować i się nie poddawać. Wolnymi krokami, ciężką pracą, ale dążą do open.

Jedynki miały zmieniony parkur z dłuższym drivem, ale bez uspokojenia. Nieduży outrun, drive away, przejście przez bramkę i mostek, drive together i na koniec lejek. Już któryś raz z rzędu nastąpiło zjawisko Flajcowej fali. Kiepska sobota vs genialna niedziela. Zaledwie 6 punktów zgubionych podczas całego przebiegu. Wydaje mi się, że to kwestia podejścia, motywacji i konsekwencji w prowadzeniu jej, ale można zauważyć, że jednego dnia jest średniakiem, a potem mocno poprawia wynik. W jedyneczkach uczestniczyli też wyjątkowi zawodnicy w formie Świętego Mikołaja i Kwiatowej Panny! A tak serio, to niektórzy wzięli sobie do serca ogłoszony w wydarzeniu konkurs na przebranie 

Po przeliczeniu wyników ostatecznie wyglądało to tak (w punktach):

Open

  1. Marta Chmiel & Rona – 175
  2. Magdalena Jóźwiak & Yuma – 106
  3. Krzysztof Sokalski & Angus – 72
  4. Barbara Dungiel & Lynn – 69

Klasa senior

  1. Marta Chmiel & Avalon – 80
  2. Krzysztof Sokalski & Don – 72
  3. Marta Chmiel & Kee – 70

Klasa 2

  1. Marta Chmiel & Siri – 166
  2. Jakub Pronkiewicz & Nessie – 105
  3. Magdalena Kruszewska & Dusk – 24
  4. Mgdalena Kruszewska & Cafall – dis

Klasa 1

  1. Janusz Fornal & Megi – 177
  2. Laura Rogowska & Laddie – 157
  3. Jakub Pronkiewicz & Fly – 153
  4. Marta Chmiel & Mojo – 151
  5. Katarzyna Lange & Kira – 144
  6. Krzysztof Winiarz & Ayla – 47
  7. Edyta Winiarz & Jessi – 36
  8. Laura Rogowska & Hesus – dis, ret

Dekoracja była szczególna, bo o wiele bogatsza niż standardowo. Więcej klas, kilka wyróżnień i specjalnych nagród spowodowało, że trial naprawdę był gwiazdkowy! Podziękowaniom i gratulacjom nie było końca. Oklaski i upominek dla sędziego, drobne upominki dla każdego zawodnika, nagrody dla miejsc na podium. Avalon paradujący z swoim pucharem w pysku. Rózga i upominek dla Basi za najbardziej podobającego się sędziemu psa. Nagroda za kostium dla Janusza Mikołaja wyróżnienie dla Kasi Lange za kwiaty w środku zimy, nagroda dla Fly za najwyższy wynik procentowy na zawodach. Nagroda za najlepszy lift przypadła Krzyśkowi i Angusowi. Rozeta dla Fly za Best Elkeeava i nagroda dla najsympatyczniejszego teamu wybranego przez wszystkich uczestników, którą ponad połową głosów zdobył Krzysiek z „Donisiem” <3

W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Mikołajowi. Zamroczona atmosferą dekoracji nawet nie pomyślałam, że te miłe słowa i podziękowania, które padły, mogą być skierowane do mnie.

Gwiazdkowy Trial był świetnie zorganizowany przez dziewczyny. Wypoczęliśmy i bawiliśmy się świetnie. Fantastyczna atmosfera, towarzystwo super znajomych, dobra zabawa i sprawdzian dla zawodników. Dokładnie to, co tygryski lubią najbardziej 

 

Jeszcze raz serdecznie dziękujemy:

Marcie Machowiak, Alicji Użarowskiej oraz Basi Kaczmarczyk za organizację. Za czas, siłę i nerwy poświęcone na rzecz tych zawodów. Za pracę w technicznym, wystawianie, przeprowadzanie owiec. Ali za zdjęcia! Za liczenie, pisanie, rozkładanie, przekładanie, ustalanie i paręset innych rzeczy związanych z organizacją. Jesteście na medal!

Tomkowi Nowakowskiemu za sędziowanie, pomysł na parkury i wytrzymałość na zimno 

Januszowi Fornalowi i Anecie za organizację, pomoc, udostępnienie super miejsca i za ciepły posiłek.

Wszystkim obecnym za cudowną atmosferę!

Dziękujemy Sponsorom!

VetExpert

E-pies gryzaki

Skład Karmy

Fish4Dogs

Karma Nature

Karma Eden

Ogromnie podziękowania dla :

Hodowli Elkeeava za zasponsorowanie cudnej rozety dla najlepszej Elkeeavy i nagrody dla psa z najlepszym liftem.

Hodowli The Best of Gajowy za piękne rozety i puchary!

Basi Miturze za puchary dla seniorów.

Prezesowi Klubu Pracujących Psów Pasterskich, czyli Marcie Chmiel, za nagrodę dla teamu z najlepszym procentowym wynikiem na zawodach.

Unlimited Dog Shop za nagrody na podia i wytrwałe sponsorowanie imprez pasterskich.